Pokrzywa — zielona strażniczka zdrowia, magii i dawnych obrzędów.
Koło Roku
czwartek, 21 maja 2026
Pokrzywa — zielona strażniczka zdrowia, magii i dawnych obrzędów
wtorek, 19 maja 2026
Błękitna Pełnia
BŁĘKITNA PEŁNIA - CZAS, KTÓRY OTWIERA TO, CO UŚPIONE
Są takie noce w roku, które czuje się całym sobą.
Nie tylko sercem. Nie tylko myślami.
Ale gdzieś głęboko, pod skórą, w
oddechu, w ciszy pomiędzy jednym a drugim biciem serca.
31 maja niebo podaruje nam coś wyjątkowego - wyjątkową pełnię Błękitną Pełnię.
To druga pełnia w jednym miesiącu , zjawisko, które nie zdarza się często. Mówi się, że Blue Moon pojawia się wtedy, gdy Wszechświat chce przypomnieć nam o tym, czego już dłużej nie możemy ignorować. I może właśnie dlatego od wieków ludzie wierzyli, że niesie ze sobą szczególną energię , energię zamknięcia starych cykli, przebudzenia intuicji i powrotu do tego, co prawdziwe.
W świecie, który każdego dnia każe nam biec szybciej, mówić głośniej i robić więcej, pełnia przypomina o czymś zupełnie innym.
O zatrzymaniu.
O oddechu.
O wsłuchaniu się w siebie.
O emocjach, które chowaliśmy głęboko.
O marzeniach, które odkładaliśmy „na później”.
O zmęczeniu, które nosimy w ciele i duszy.
Bo prawda jest taka, że dusza zawsze mówi do nas cicho.
Tylko my bardzo często jesteśmy zbyt zmęczeni, żeby ją usłyszeć.
Błękitna Pełnia to moment, w którym wiele emocji może wyjść na powierzchnię. Możemy odczuwać większą wrażliwość, potrzebę zmian i tęsknotę za tym, by być bliżej natury, bliżej ludzi, bliżej samych siebie. To czas, kiedy stare energie zaczynają pękać, a my coraz mocniej czujemy, że nie wszystko da się już nosić dalej.
Może właśnie teraz dojrzewamy do ważnej decyzji.
Może zamykamy pewien etap w swoim życiu.
Może uczymy się odpuszczać ludziom.
A może próbujemy wrócić do własnej równowagi lub po prostu czujemy, że nasza
dusza potrzebuje głębokiej ciszy.
I wiecie co?
To jest całkowicie w porządku.
Natura nigdy nie działa w pośpiechu.
Drzewo nie zmusza się przecież, by wzrastać.
Rzeka nie walczy ze swoim nurtem ona po
prostu z nim płynie.
A księżyc przechodzi swoje cykle, znika, odradza się i znów świeci pełnią na
nieboskłonie.
My jesteśmy dokładnie tacy sami.
W dawnych słowiańskich tradycjach pełnia była czasem szczególnym. Ludzie zbierali się przy ogniu, śpiewali, modlili się do natury, zbierali zioła i wierzyli, że tej nocy granica pomiędzy światem widzialnym a niewidzialnym staje się cieńsza. To był czas oczyszczenia, wdzięczności i połączenia z ziemią.
Może właśnie dlatego dziś tak wielu z nas tęskni za
prostotą.
Za prawdziwym spotkaniem.
Za chodzeniem boso po porannej, pełnej rosy trawie.
Za ogniem, który nie tylko ogrzewa ciało, ale przede wszystkim uspokaja duszę.
Podczas tej pełni nie musicie robić nic wielkiego.
Nie potrzebujecie perfekcyjnych rytuałów ani specjalnych słów.
Możecie po prostu wyjść wieczorem i zapatrzyć się w rozgwieżdżone niebo. Przy zapalonej świecy napisać na kartce wszystko to, co chcecie zostawić za sobą. Pomedytować. Pobyć przez chwilę bez wszystkich rozpraszaczy. Być obecnym w sobie i pozwolić sobie odczuwać przepływającą energię.
Bo może największym rytuałem w dzisiejszych zabieganych, pełnych hałasu czasach jest właśnie obecność.
Wierzę, że człowiek nie został stworzony do życia w ciągłym oddaleniu od natury i siebie samego. Wierzę, że kiedy wracamy do ziemi, ciszy, ognia, ziół i wspólnoty — zaczynamy przypominać sobie, kim naprawdę jesteśmy.
Niech ta Błękitna Pełnia będzie dla Was, kochani,
momentem oczyszczenia.
Momentem powrotu do siebie.
Momentem, w którym przestaniemy walczyć ze swoim wnętrzem i zaczniemy go
słuchać.
A kiedy spojrzycie tej nocy w niebo — pamiętajcie, nie
jesteście sami.
Wszyscy jesteśmy częścią tych samych cykli.
Jeśli czujesz energię tej pełni, zostaw komentarz lub podziel się tym postem z kimś, kto właśnie potrzebuje odrobiny światła.
Powroty które rodzą sie z pasji
Czasami życie prowadzi nas w miejsca, których wcześniej nawet nie planowaliśmy.
I właśnie tak wyglądały moje ostatnie miesiące.
Wiem, że długo mnie tutaj nie było.
Mniej wpisów, mniej obecności, mniej słów kierowanych do Was. Ale prawda jest taka, że ta cisza nie była pustką. Wręcz przeciwnie — była czasem ogromnego tworzenia, zmian, podróży i projektów, które dojrzewały gdzieś głęboko w moim sercu już od bardzo dawna.
Ostatni czas pochłonął mnie całkowicie.
Nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim emocjonalnie i duchowo.
Powstało Inner Flow — projekt, który jest czymś znacznie więcej niż tylko marką czy nazwą. To przestrzeń stworzona z potrzeby połączenia człowieka z naturą, intuicją, spokojem i samym sobą. Z potrzeby przypomnienia sobie, że w świecie pełnym pośpiechu nadal możemy żyć bliżej ziemi, bliżej duszy i bliżej tego, co prawdziwe.
Razem z tym narodził się również nasz kanał na YouTube — miejsce, gdzie chcę dzielić się z Wami nie tylko wiedzą, ale również energią, doświadczeniami, refleksjami i wszystkim tym, co pomaga odnaleźć wewnętrzny balans. To dla mnie coś bardzo osobistego, dlatego stworzenie tego projektu wymagało ogromnej ilości czasu, odwagi i serca.
W międzyczasie odbyły się również nasze warsztaty wyjazdowe do Meksyku.
To był niezwykły czas pełen transformacji, natury, rozmów do późna, wspólnego oddechu i powrotu do prostoty. Każdy taki wyjazd przypomina mi, jak bardzo ludzie tęsknią dziś za prawdziwym połączeniem — nie tylko z innymi, ale przede wszystkim z samymi sobą.
Nie zabrakło też lokalnych warsztatów w Wisconsin, które pokazały mi, że nawet małe spotkania mogą mieć ogromną moc. To właśnie podczas takich chwil najbardziej czuję sens tego, co tworzę. Widząc ludzi, którzy choć na moment zwalniają, otwierają się i pozwalają sobie po prostu być.
A to dopiero początek…
Obecnie przygotowujemy dwa ogromne projekty, które zajmują sporą część mojego życia i serca.
Pierwszym z nich jest Słowiańska Noc — wydarzenie stworzone z miłości do naszych korzeni, natury, wspólnoty i dawnych tradycji. Chcemy stworzyć przestrzeń, w której będzie można na chwilę odłączyć się od codziennego hałasu i przypomnieć sobie o tym, co naprawdę ważne. O ogniu, muzyce, ziemi, ziołach, rozmowach i energii ludzi, którzy czują podobnie.
Drugim projektem są jesienne Dożynki — wydarzenie celebrujące wdzięczność, naturę, obfitość i wspólne bycie razem. Czuję, że będzie to coś naprawdę wyjątkowego i bardzo głęboko zakorzenionego w tym, co od zawsze było mi bliskie.
A gdzieś pomiędzy tym wszystkim powoli rodzi się kolejny rozdział…
Warsztaty w Kostaryce.
Już teraz czuję ogromną ekscytację na samą myśl o miejscu pełnym natury, dżungli, oceanu i energii, która pozwala człowiekowi naprawdę się zatrzymać. Mam wrażenie, że właśnie tam będzie można jeszcze głębiej wejść w doświadczenie Inner Flow i stworzyć coś naprawdę transformującego.
Patrząc na ostatnie miesiące widzę, jak bardzo życie potrafi zmienić się w krótkim czasie. Widzę też, jak ważne jest podążanie za tym, co czujemy w sercu — nawet jeśli droga bywa momentami chaotyczna, wymagająca i pełna niewiadomych.
Dzisiaj wracam tutaj z jeszcze większą wdzięcznością.
Z nową energią.
Z nowymi historiami.
I z jeszcze większą potrzebą tworzenia przestrzeni dla ludzi, którzy — tak jak ja — szukają czegoś głębszego niż tylko codzienny pęd.
Dziękuję, że nadal tu jesteście.
To dopiero początek.


